prostu relacjonował fakty, niczym naukowiec obserwujący reakcję chemiczną. I to ujawniło coś przerażającego. Dla niego te kobiety nie były prawdziwymi ludźmi. Były materią biologiczną. A ta dehumanizacja nie była owocem nienawiści ani sadyzmu, lecz zimnej, racjonalnej, niemal biracjalnej logiki. Było to banalne zło, jak opisała lata później filozofka Hanna Arind w swojej pracy „Analiza zbrodni nazistowskich” (Analiza zbrodni nazistowskich).
Morozow wiedział, że musi zweryfikować autentyczność notatników, zanim je upubliczni. Skonsultował się z grafologami, którzy potwierdzili, że pismo pochodzi z lat 40. XX wieku. Konsultował się również ze specjalistami, historykami Wehrmachtu,