nie wrócić? Te drobne akty solidarności były wszystkim, co pozostało z ich wspólnego człowieczeństwa, miało ich od niego oderwać. Pamiętała też dźwięki: stukot butów na korytarzach, zgrzyt metalowych drzwi, wykrzykiwane rozkazy po niemiecku, ciszę, która następowała, a czasem, bardzo rzadko, krzyk, który nagle umilkł, a potem nic. Ta cisza była gorsza niż jakikolwiek krzyk, bo oznaczała, że ktoś przestał walczyć, że ktoś porzucił, albo, co gorsza, nie żyje. Sophia pamiętała pewną noc, kiedy kobieta z sąsiedniej celi zaczęła śpiewać. Śpiewała kołysankę miękkim, drżącym głosem. Nie było słów, tylko melodia, prosta
„Zieht euch aus.“ Was die deutschen Soldaten ihnen danach antaten, ist widerlich…